Kazanie ks. Piotra Natanka, 26 stycznia 2011 roku,

wg orędzi Pana Jezusa do Kapłanów, cześć 100

 

 

65. CIAŁO MISTYCZNE CHRYSTUSA 12.1.1977 r.

 

Don Orione:

 

Pisz bracie, jestem Don Orine czy ja nie mogę zabrać głosu, ależ tak.

 

Bóg chce wypowiedzieć niektóre myśli, które mogą być pożyteczne dla wykonania tego zadania, zwłaszcza teraz w tej trudnej chwili jaką przeżywacie na ziemi. Już inni przede mną wskazali ukryte przyczyny kryzysu wiary, który dręczy dziś Kościół. To zło jest tak wielkie, że zasługuje na wyraźną diagnozę, dokładną i prawdziwą. Dziś Kościół cierpi w swej naturze jako Ciało Mistyczne Chrystusa. Głową tego Ciała jest Sam Chrystus. Jest to Głowa, obecna osobiście w swym Bóstwie i Człowieczeństwie. Chrystus po swym Zmartwychwstaniu nie może już cierpieć fizycznie. Cierpi jednak duchowo i moralnie z winy ludzi, którzy odrzucają Odkupienie i nieskończoną Miłość Boską. Jest to paradoksalne, bez sensu, głupie, ale tak jest. Jezus, Słowo Przedwieczne, które stało się Ciałem-Człowiekiem, nie jest zwodzicielem, ale Prawdą, całą Prawdą. Ileż to razy musiał uciekać się do pośrednictwa niezwykłego (wybranym duszom), by dać zrozumieć, że jest Miłością - ludziom rozproszonym, obojętnym, leniwym, a nie raz złym i przewrotnym, pełnym nienawiści przeciwko Niemu, tej Bożej Miłości. Ile razy skarżył się Pan na tę niewdzięczność duszom Jemu oddanym. Nieskończone razy ukazywał się świętym powierzając im swój nieskończony smutek i cierpienie z powodu niewdzięczności chrześcijan, niewdzięczności konsekrowanych kapłanów, zakonników i zakonnic. Do Św. Małgorzaty powiedział: "Oto Serce, które tak bardzo ukochało ludzi, a od których otrzymuje tylko zniewagi, niewdzięczności i wzgardy..." Ukazywał się też zlany krwią. Ty sam byłeś tego świadkiem. Ile wybranych dusz widziało Jego Serce otoczone cierniami? Co mówiły wam te ciernie? Nie można już zliczyć objawień świadczących o bólu i smutku tego Boskiego Serca, zwłaszcza w tych czasach! Niestety liczni konsekrowani nadal pozostają sceptyczni, apatyczni i obojętni. Nie chcą uznawać faktów nadprzyrodzonych, z powodu następstw jakie one wywołują. Tu mam na myśli dusze Bogu poświęcone, które powinny by kochać Pana i świadczyć o Nim wobec świata ateistycznego. Tymczasem najbardziej te dusze zasmucają i czynią zawód Miłosiernemu Sercu Jezusa. Gdyby do apatii, obojętności, oziębłości i niewiary konsekrowanych dołączyć nieprzerwany potok grzechów wylewający się na Jezusa jak w Getsemani; pełen nikczemności, zbrodni, przestępstw wszelkiego rodzaju i natury, popełnionych przez chrześcijan i ludzi z całego świata, można zrozumieć olbrzymie i nieskończone cierpienie Zbawcy. Dla Tego, Kto kocha nieskończenie dusze, za które nieskończenie cierpiał i cierpi, nie może być większego bólu nad widok dusz zdążających licznie ku potępieniu.

 

66. PAPIEŻ POD KRZYŻEM

 

Bracie, jak niewymownie cierpi niewidzialna Głowa Kościoła! W innej mierze, lecz również wiele cierpi widzialna Głowa Kościoła, Papież Rzymski. Jest On najwyższym zwierzchnikiem Kościoła i jak nikt ze śmiertelników obejmuje swoją troską cały Kościół. Widzi pychę, którą jest On przepełniony. Widzi mrok, który otacza Go dookoła. Widzi rany, które dzielą Go i rozrywają. Widzi błędy i herezje, którymi zarozumiali teologowie niszczą Kościół. Widzi rozwiązłość duchową i moralną. Widzi anarchie, zna zgorszenie, nienawiść i spiski knute pod osłoną nieprzyjaciół. Serce Papieża jest tym przejęte i tylko szczególna łaska i pomoc Boża podtrzymują Go dotąd przy życiu. Jeśli do tego dodać jeszcze brak szczerości u tych, którzy Mu są i powinni być najbliżsi, wtedy zrozumie się, że miara Jego cierpienia osiągnęła najwyższy poziom. Wielu biskupów i prawie wszyscy kapłani nie wiedzą o tym olbrzymim cierpieniu Niewidzialnej i Wizialnej Głowy Kościoła. Jeśli powody cierpienia widzialnej Głowy Kościoła są tak liczne i wielkie, to rozważ o ile nieskończenie większe są one u Głowy Niewidzialnej, bo Chrystus nie tylko widzi wszystko jak Papież, ale widzi jeszcze zło osobiste każdego członka swego Ciała Mistycznego i całej ludzkości. To co się ukrywa nawet przed najlepszym wzrokiem ludzkim, nie ukryje się przed wzrokiem Boskim.

 

67. ANEMIA DUCHOWA

 

Cierpi, bracie mój, Kościół w swoich świętych i w swoich sprawiedliwych. Cierpią oni proporcjonalnie do swej miłości, cierpią bo widzą wielką szkodę jaką ponoszą na skutek anemii duchowej wszystkie dusze konsekrowane. Cierpią święci i sprawiedliwi, bo przeciwko nim powstają moce piekielne i zadają im czasem prawdziwe męczeństwo. Bracie, nie powiedziałem ci wszystkiego, bo byłoby zbyt dużo do mówienia, lecz wspomnę tylko, że nie mniejsze cierpienie spotyka ogół wiernych, którzy odczuwają również szkody moralne i duchowe spowodowane oziębłością, a nieraz złym zachowaniem się wielu księży. Mimo wszystko, mówię ci, nie trać odwagi, nie ulegaj wpływom i nie lękaj się tego, który czyni wszystko, by dopiąć swój zły cel. Nie przejmuj się głupotą ludzką. Ja bym nic nie zrobił w czasie swego ziemskiego życia, gdybym zwracał uwagę na opinie ludzkie. Trzeba nastawić uszy na głosy z Góry. Tych głosów słuchałem zawsze i dlatego stałem się narzędziem planów Opatrzności Bożej dla mojego uświęcenia i licznych dusz. Odwagi, bracie, droga ziemska jest krótka, a nagroda potem będzie wieczna. Nie jesteś sam. Z tobą i z twymi przyjaciółmi jesteśmy wszyscy, którzy wyprzedziliśmy was w pielgrzymce do Domu Ojca.

 

68. ŚWIATŁO W CIEMNOŚCIACH 20.2.1977 r.

 

Jezus:

 

Pisz, synu mój. Bóg rzuca blask Swej Wszechobecności, Wszechwiedzy i Wszechpotęgi na cały wszechświat. Ludzie ogłuszeni przez diabła, lub inaczej, natura ludzka ugodzona grzechem pierworodnym, jak olbrzymią skałą, powraca do przytomności jakby po ataku serca. Naturze ludzkiej zranionej chorobą (grzech pierworodny) powoli powraca przytomność, umiejętność, odróżnianie głosów, a także odzyskuje wzrok - obserwując otoczenie. Tragedia wywołana pierwszą winą była tak wielka, że na tysiąclecia ogłuszyła całą ludzkość, pozbawiając ją światła bożego, czyniąc ją niezdolną do zrozumienia wielkich rzeczywistości duchowych, które są powodem i przyczyną jej istnienia. Ludzkość sama nie doszłaby nigdy do dokładnego i pewnego poznania Boga, gdyby Sam Bóg nie objawił się jej. Grzech pierworodny pogrążył ludzkość w głębokich ciemnościach. Aby rozproszyć te ciemności, w pełni czasów narodził się Syn Boży, Światłość świata, który stał się Ciałem w łonie Najświętszej Maryi Panny. Była Ona istotą bardziej boską, niż ludzką, w tym znaczeniu, że wyłoniła się z Wszechmocy, Wszechwładzy i z Miłości Bożej, jak najpiękniejszy kwiat wszechświata rozkwitły w czasie, ale poczęty w Myśli Bożej od wieków.

 

69. MARYJA JEST MATKĄ BOGA, CÓRKĄ I OBLUBIENICĄ

 

Jezus:

 

Maryja zajmuje słuszne pierwsze miejsce przy Bogu, ponieważ jest prawdziwą Matką Jednorodzonego Syna Bożego, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, a wiec jest rzeczywiście Matką Bożą. Wznosi się Ona ponad naturę anielską. Maryja jest drugą osobą po Bogu, którego jest Matką, Córką i Oblubienicą. Złączona jest z Bogiem w sposób jedyny i niepowtarzalny, dlatego jest wielką i możną samą wielkością i potęgą Boga. Dlaczego, synu mój, powtarzam to jeszcze raz? Bóg nie czyni nic bez celu. Ja, Bóg, chcę zwrócić twoją uwagę na bezmierną godność Mej Matki. Wiedz, iż Ona dla doskonałego współdziałania z łaską Trójcy Przenajświętszej, była i jest wyjątkiem w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, wyjątkiem wieczystym. Żadne zjednoczenie z Bogiem nie było tak wielkie i doskonałe, jak Mojej Matki. Jej posłannictwo, to bycie Współodkupicielką wraz ze Mną dla przywrócenia zachwiania równowagi na świecie spowodowanego buntem szatana i jego towarzyszy. Maryja stała się jednocześnie Matką Kościoła rodząc Go ze Mną w boleści i miłości. Otrzymała też obfity udział w Moim wiekuistym i królewskim Kapłaństwie. Dlatego padają przed Nią z pokłonem Aniołowie w niebie i ludzie na ziemi, a szatani drżą i uciekają do piekła.

 

 Ciąg dalszy KLIK