Fragment orędzi Pana Jezusa do Kapłanów, cześć 94, 17-01-2011, ks. Piotr Natanek

 

 

43. STOJĘ U DRZWI I PUKAM! 6.12.1976 r.

 

Jezus:

 

Synu mój, pisz: Biskupi i kapłani odpowiedzialni są za:

 

1. - Herezję czynu, czyli pseudo-gorliwość, za którą kryje się próżność.

 

2. - Oddanie się bez reszty czynnościom zewnętrznym, często aż do wyczerpania sił fizycznych. Nie odpowiada to zamiarom Woli Bożej, lecz jest raczej subtelną pychą i zasadzką szatana.

 

3. - Nerwową i nieodpowiednią działalność zewnętrzną, która ugruntowuje w duszy przekonanie, że jest główną kolumną, bez której runęłoby wszystko. Mówiąc prościej, pełni są przesadnego mniemania o sobie samych, na skutek czego zmniejsza się u nich ufność i zawierzenie Bogu.

 

4. - Niechęć zmiany własnych postaw i reformy Kościoła opartego na ewangelicznych zasadach. Poważnie zawinili, gdyż nie brakowało im wezwań z Nieba, napomnień i zdarzeń nadprzyrodzonych. Odpowiedzialni również za:

 

5. - Grzecznościową roztropność z powodu, której zaniechano wiele dobra dla dusz, w wyniku czego dopuszczano się niezliczonych nieroztropności.

 

6. - Przychylność ideom marksizmu i racjonalizmu.

 

7. - Szukanie zawsze kompromisu, by uniknąć przykrości i niezadowolenia. Kompromis nie pochodzi od Boga. Nie był i nie będzie nigdy wśród świętych, bo jest przeciwny Ewangelii.

 

8. - Anarchię szerzącą się w Kościele.

 

9. - Skażenie wielu doktryn, oraz niekiedy obniżanie poziomu moralności w wielu seminariach, a także za szerzenie błędów i herezji, czyniąc z Kościoła przerażający Babilon, co jest powodem wielu wzajemnych nieporozumień.

 

10. - Wielorakie sprzeczności w pracy duszpasterskiej, z powodu nierozsądnego użycia własnego autorytetu. Autorytetu nie obroni szerząca się anarchia. Autorytet - to ojcowska stanowczość i ona odpowiada najbardziej kapłańskiemu powołaniu.

 

11.- Uleganie wpływom diabelskiego życia współczesnego. W wielu przypadkach potwierdzili je własnym postępowaniem. Zostali przecież wybrani do zupełnie innej działalności. Mieli hamować zapędy zła i uniemożliwiać niszczenia Kościoła. Będąc lampami dla świata, dali się przezwyciężyć złu i zgasić przez ciemność piekła. Będąc zaczynem życia i zarzewiem dla ludu bożego, będąc solą ziemi, dali się wyjałowić i sparaliżować przez agresywność szatanów.

 

12. - Biskupi i kapłani winni są i odpowiedzialni za chęć naśladowania wielkich i potężnych tej ziemi w sztuce rządzenia. Szczycą się swoją dyplomacją, a zapominają, że Ja, Słowo Przedwieczne Boga, Odkupiciel ludzkości, Najwyższy i Największy Ambasador Boży wobec całej ludzkości, kierowałem się tylko jedną dyplomacją, "dyplomacją prawdy". Oni zaś, rywalizując z dyplomacją świata, stali się ekspertami, a często '69 mistrzami kłamstwa.

 

Dyplomacja bowiem świata jest sztuką kłamstwa, co jest straszną odpowiedzialnością. Ojciec syna marnotrawnego znał tylko dyplomację miłości. Ja, Jezus, nie byłem rządcą przez 3 lata Mego życia publicznego. Nie szukałem nigdy honorów, potwierdzenia lub uznania ludzkiego. Byłem Dobrym Pasterzem, Ojcem marnotrawnego syna i miałem zawsze tylko jedno pragnienie: Wola Ojca i uwolnienie dusz spod strasznego jarzma szatana, w którego dzisiaj już się nie wierzy.

 

13. - Wreszcie muszę zarzucić pasterzom i kapłanom, ich wielką winę, za obojętność wobec cierpiących umysłowo i fizycznie z powodu prześladowania ich przez moce piekielne. Nieczułość ta jest wprost niewiarygodna, będąca w rażącym sprzeciwie z naukami ewangelicznymi i Moimi przykładami, Boga Człowieka, jak również sprzeczna z władzą nadaną Apostołom i ich następcom - z władzą uzdrawiana chorych i wyrzucaniu diabłów. Tu mistyfikacja jest doprowadzona do ostatnich granic! Czy biskupi i kapłani myślą, że Ja - Bóg prawdziwy - mówię rzeczy niepotrzebne i próżne? Może myślą, że Ja, Jezus, mówiłem słowa i udzielałem nauk niepożytecznych i niepotrzebnych lub nieaktualnych również w obecnych czasach? Jestem Bogiem i nie ulegam warunkom ani czasu, ani przestrzeni. Nauki Moje mają wartość dla wszystkich pokoleń. Jaką wiarę mają biskupi i kapłani tego ateistycznego, przewrotnego i niewierzącego pokolenia? Czy Moi biskupi myślą, że czasy obecne są inne od czasów, gdy żyłem na ziemi? Czy nie przekonali się jeszcze, że cały postęp obecny, mówię o postępie materialnym, wytworzonym przez szatana, użyty został przez niego jako narzędzie nieporządków i przewrotów społecznych i światowych? Czy nie wiedzą jeszcze, że celem człowieka nie jest technologia i dobrobyt materialny oderwany od najwyższych wartości duchowych całej ludzkości?

 

Czy nie zrozumieli biskupi i kapłani, lub też dla własnej wygody nie chcą zrozumieć, że nie wolno wchodzić w kontakty z ciemnymi mocami zła? Dlatego zamiast użyć broni prawdy, woleli pójść na kompromis i użyć broń diabelską. Co uczynią z ogromną odpowiedzialnością swego kapłaństwa ci, którzy jak zwykli nauczyciele uważają jedynie za swój obowiązek ostrzegać dusze wobec niebezpieczeństwa zasadzek postępu materialnego i cywilizacji konsumpcyjnej? Nie, mój synu, nie martw się o prawdę. Błogosławieni ci, którzy umieją przyjąć prawdę z pokorą dla dobra osobistego i społecznego Mego Kościoła. Nie słuchano Moich wielokrotnie powtarzanych wezwań, by zbadano swe sumienia i nie uczyniono nic! Synu mój, strasznie jest opierać się dobroci bożej, która puka do drzwi dusz, by je zbawić. Opierał się również Judasz, lecz ten opór stał się jego zgubą. Błogosławię cię, synu, módl się, wynagradzaj i kochaj Mnie.

 

 

44. MARYJA - ZRODZIŁAM WAS W MIŁOŚCI I BOLEŚCI 7.12.1976 r.

 

Najświętsza Maryja Panna: Pisz, synu mój. To jestem Ja, Matka, Dziewica Niepokalana, Matka Jednorodzonego, zrodzonego od wieków przez Ojca, który w pełni czasów stał się Ciałem w Moim najczystszym łonie. Jestem umiłowaną Córką Ojca, na Mnie spoczęło Jego miłosierne wejrzenie. Jestem Oblubienicą Ducha Świętego, który Mnie opromienił swą miłością nieskończoną. Jestem, synu, Niepokalanym Poczęciem. Matką Mego i waszego Jezusa, Zbawiciela i Odkupiciela. Jestem Matką waszą. Zrodziłam was w miłości i boleści i rodzę was tak nadal. Kocham Jezusa, miłości tej nie można wyrazić ludzkimi słowy, bo nie zrozumiecie tego, póki jesteście na ziemi. Jest On prawdziwym Synem Boga, jak też i Moim prawdziwym Synem. Kochać Go jako prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka jest dla mnie prawem natury i całkowitą koniecznością, bardziej jak dla was koniecznym jest oddychać, by żyć.

 

Ja nie mogę nie kochać Boga Jedynego w swej naturze, istocie i woli, jak też Trójcę w Trzech Osobach. Lecz, synu mój, jestem także Matką waszą i jako taka kocham was z taką mocą, z jaką kocham Boga. Miłość ku Bogu rodzi we mnie szczęście, choć niewyrażalne w słowach ludzkich. We mnie miłość ku Trójcy Boskiej jest doskonała i Ja żyję w Trójcy Przenajświętszej tym samym życiem boskim. Mam udział w doskonałościach boskich, w tej samej wszechmocy, wszechobecności i wszechwiedzy bożej przez Łaskę. Z Moją miłością ku wam jest inaczej, bo połączona jest z Moim cierpieniem dla was niezrozumiałym. Wy ludzie nie jesteście zdolni przeżyć próbę swego życia w zupełnej wierności, jakbyście powinni, bo obrażacie tak bardzo Mego i waszego Boga, tę Moją Miłość! Ja jestem Dziewica Niepokalana, Matka Mego Boga w Trójcy Jedynego i wasza Matka, ale miedzy wami a Mną stoi wasz grzech, stoją grzechy ludzkości. Razem z Jezusem uwolniliśmy was ze szponów złych mocy, a wy, niewdzięczni ludzie, nie chcecie temu wierzyć i w swej bezgranicznej złości obrażacie nadal Jezusa, przeszywając ciągle moje Serce Matki.

 

Kalwaria trwa nadal i Ja, z niewymowną boleścią, muszę wciąż powtarzać Ojcu: "Ojcze Mój, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią". Obraza skierowana do Mego Syna, jest mieczem, który przebija Me Serce. Lecz nawet Moje krwawe łzy nie potrafią poruszyć twardego serca ludzkiego. Jutro 8 grudnia to uroczystość Mamy Niebieskiej. Dobrzy Synowie obchodzą radośnie to święto. Synowie Moi winszujcie Niepokalanej, złóżcie u Jej stóp wasze radości, bóle i modlitwy. Maryja stoi u stóp Krzyża: patrzy na was i błogosławi wam. Módlcie się do Niej i złóżcie u Jej stóp swe dobre postanowienia. Powiedzcie Jej, że chcecie być z Nią za życia i przy śmierci. Synowie Moi, bądźcie dobrymi i wytrwałymi. Godzina nie jest daleka: przygotujcie się z ufnością. Niepokalana nie zostawi was w dzikich szponach potęg zła. Uratuję tego, kto Mnie będzie czcił z wiarą, wiernością i modlitwą Różańcową. Odmawiajcie go dnia każdego wytrwale, a Ja, Matka wasza, uratuję was! Synu, błogosławię cię. Jestem obok ciebie ze Św. Józefem. Dzieci nie boją się swej Matki, lecz kochają Ją!

 

45. DYM SZATANA 8.12.1976 r.

 

Jezus:

 

Pisz, synu mój. Ile już razy powtarzałem słowa papieża: "Dym piekielny wszedł do Mego Kościoła." Mój Wikary, Paweł VI, rzekł te słowa najprawdziwsze, straszliwie prawdziwe, lecz nie zwrócono na nie uwagi. Należało zacząć rozważać te słowa. Powinni zastanawiać się nad nimi biskupi, bo oni są głównym filarem Kościoła, tworzą jego kręgosłup. Toteż należało według logiki rozumu i wiary, by właśnie oni przyjęli te słowa Ojca Św, zastanowili się nad nimi i rozważyli je, by potem przejść do czynu praktycznego. Powinni zapytać się samych siebie, własnego sumienia, zbadać je do głębi i zorientować się, czy słowa papieża nie były poważnym wołaniem, odważnym i surowym napomnieniem dla nich właśnie. Synu, jeszcze raz mówię ci dla uniknięcia nieporozumienia, że wśród Moich biskupów nie brak świętych, choć nie są oni liczni. Jednak większość albo nie słucha słów papieża, albo przyjmuje jego słowa, nie dotyczące ich osobiście. Woleli nie zastanawiać się, co papież chciał przez to powiedzieć.

 

46. DYM PYCHY

 

Jezus:

 

Wytłumaczę ci to Ja, Jezus. Otóż według waszego sądu ludzkiego, mało jest win równających się wielkości winy jawnogrzesznicy. Nie chcę tłumaczyć żadnego grzechu, gdyż każdy grzech jest zawsze wielkim złem. Jednak nawet w złym jest stopniowanie. Oto obraz z Ewangelii: chciano ukamienować cudzołożnicę. Był to ciężki grzech. Lecz mówię ci, że grzech, w sercu tych, którzy skazali ją na ukamienowanie, był o wiele, wiele cięższy, ponieważ grzechy pychy są grzechami szatana. Co więc oznaczały słowa Ojca Św., że dym piekielny wszedł do Kościoła? Dym zaciemnia, dym plami, dym przeszkadza w dobrym patrzeniu, bo gryzie w oczy i zamyka się je mimo woli. Pycha jest dymem, który wszedł do Mego Kościoła i dlatego wielu duszpasterzy i kapłanów nie widzi i nie rozumie ogromu zamieszania i sprzeciwu w jakich żyją.

 

Tego chciał diabeł i to spowodowała jego szkodliwa czynność. Nie rozumieli samych siebie sędziowie jawnogrzesznicy. Nie rozumieją również siebie liczni biskupi i kapłani, dlatego nie widzą przepaści, jaka otwiera się pod ich stopami.

 

47. KTO UWIERZY, BĘDZIE ZBAWIONY

 

Jezus:

 

Sprzeczności w obecnym duszpasterstwie są liczne, że wielu chrześcijan widzi to i ubolewa nad tym. Lecz nie widzą tego stanu rzeczy sami winowajcy, bo wpadli w sieci, jakie diabeł nastawił na nich. Synu mój, boleję zwłaszcza nad ich uporem. Wzywałem ich już wielokrotnie, by skonfrontowali swoje życie w świetle Ewangelii. Niestety, przyjmują z Niej tylko to, co jest im wygodne, a nie znają tego, co im przeszkadza. Nie widzą piekielnego dymu, który otacza ich. Nie zastanawiają się również nad słowami papieża, choć były one zwrócone przede wszystkim do nich - biskupów i kapłanów, a potem do wszystkich wiernych. Synu mój, jestem zmuszony powtórzyć jeszcze raz, że to nie Ja chcę tej godziny oczyszczenia, w którą jeszcze wielu nie chce wierzyć. Odrzuca się Lourdes, Fatimę i wiele innych, licznych upomnień Moich i Mojej Matki. Jeśli więc nie zdecydują dziś nawrócić, to jutro może być za późno. Synu mój, wielkie jest spustoszenie w Moim Kościele. Módl się i wołaj o modlitwę. Ofiaruj się, ufaj i miej nadzieję w Miłosierdzie Moje i Mojej Matki, a nie opuścimy was. Ci, którzy pokornie uwierzą, będą zbawieni. Kochaj Mnie.

 

48. KIEDY STRAŻ NIE CZUWA! 9.12.1976 r.

 

Jezus:

 

Synu mój, pisz: Biskupi wraz z papieżem są naturalnymi stróżami nieocenionych skarbów wiary: - czyli Mej nauki i Moich słów, a także stróżami moralnych i duchowych wartości danych gratis Mojemu Kościołowi. Stoją na straży wartości wiary, Mojego Słowa i nauki, które są boskie i wieczne i nie zmieniają się wraz ze zmianą czasów, jak niektórzy sądzą. Jeżeli myślą inaczej, są to teologowie heretyccy, pyszni i zarozumiali. Biskupi wraz z papieżem mieli, mają i będą mieć święty obowiązek roztropnej i wytrwałej opieki nad tymi skarbami duchowymi. Bóg dał je darmo ludzkości, by mogła ona uwolnić się spod tyranii księcia ciemności i tym sposobem uwolnić się od złego, by wznieść się ku Bogu w Trójcy Jedynemu, który jest Alfą i Omegą, Stwórcą i Panem wszelkiej rzeczy. Było i jest zadaniem biskupów bronić wiarę od ciemnych ataków mocy zła, które małpując Boga, posługują się w swym niszczącym działaniu właśnie tymi, których Bóg wybrał, by dbali o Jego chwałę i dobro dusz. Jednak wielu konsekrowanych, zaślepionych pychą, która jest straszna i głęboką raną Mego Ciała Mistycznego, nie zdają sobie sprawy z szatańskiego działania ze strony nieprzyjaciół waszych i Mego Kościoła i prowadzą do rozprzężenia i ruiny. A gdy nawet spostrzeżono niebezpieczeństwo, nie reagowano z należytą energią i mocą, gdyż obawiano się stracić swą dobra opinię i obniżenia poziomu swej godności.

 

49. GDY PRZEWODNIKIEM STAJE SIĘ ŚLEPY...

 

Jezus:

 

Jak wytłumaczyć, szerzenie się błędów i niemoralności? Jak wytłumaczyć powstawanie herezji, tę apologię praw przeciw naturze; a więc obrona aborcji, wzrost prostytucji i przestępstwa? Prawdą jest, że były głosy protestów ze strony niewielu dobrych, ale również prawdą jest, że zabrakło masowej mobilizacji w Moim Kościele. Nie użyto wszystkich dozwolonych środków duchowych, czy materialnych dla obrony bożych praw, prawdy i dobra dusz.

 

Jest wielką winą biskupów i kapłanów, którzy nie reagowali należycie, lecz wiele razy, dla powodów, których lepiej milczeć, stali się sami winni pośrednio, jako wspólnicy i narzędzia złego. Widzisz więc, jakie są rzeczywiste sprzeczności w dzisiejszym duszpasterstwie. Z powodu głupoty wszystkie struktury Kościoła są na drodze do likwidacji, a przynajmniej przechodzą kryzys, podczas gdy z całą siłą działają struktury diabelskie. Społeczeństwo jest w wielkiej mierze ateistyczne i zmaterializowane przez szatana, szerzyciela wszelkiego zła doktrynalnego, moralnego, a często i fizycznego. Ile ślepoty i słabości w Moim Kościele! Lecz święci i męczennicy nie byli, nie są i nie będą nigdy bojaźliwi! Nieprzyjaciele Boga i Kościoła zjednoczyli się dla czynienia zła. Gdyby Moi biskupi i kapłani zjednoczyli się podobnie w czynieniu dobra, wówczas oblicze Kościoła byłoby dziś zupełnie inne!

 

 

 Ciąg dalszy KLIK