Ponieważ dziś, 26 lipca jest święto Anny i Joachima, rodziców Maryi Niepokalanej Dziewicy

proponuję przeczytać fragment książki: Poemat Boga Człowieka, Marii Valtorty.

 

Łódź, 26 lipca 2010, Krzysztof z Łodzi, www.apokalipsa.info.pl

 

 

ŚLUB ZŁOŻONY PRZEZ JOACHIMA I ANNĘ

Widzę wnętrze jakiegoś mieszkania. Przy warsztacie tkackim siedzi jakaś niewiasta. Wygląda na 50 lat. Ma czarne włosy, dobrze szpakowa­te. Musi być wysoka i dobrze zbudowana. Ma sobie fioletową skromną suknię, a na głowie niebieskawy welon. Rysy ma wyraźnie semickie, ale czarne oczy mają wyraz łagodny, choć smutny. Bóg nie dał im dzieci i żyją z mężem tak samotnie! Jest to wielką wspólną boleścią ich serca.

Oto wchodzi z ogrodu starszy już mąż - widać trochę niższy od Anny - czuprynę ma zupełnie białą. Oblicze jasne z niebieskimi, jak dwa tur­kusy, oczyma. Brwi, broda i wąsy są w kolorze jasno kasztanowatym: jest blondynem. Szatę ma ciemno-brązową. Gładzi pieszczotliwie żonę po głowie i pyta:

- Znowu jesteś taka smutna?

- O, Joachimie - odpowiada z westchnieniem - zawsze jestem sama! Pewno obraziłam w czymś Pana, że zamknął moje łono!

- Anno droga, czymżeś ty, taka zawsze dobra, mogła obrazić Jahwe? Posłuchaj, udajmy się jeszcze na dłuższą modlitwę do świątyni, może wreszcie zostaniemy wysłuchani. Łzy twoje i smutek są dla mnie bole­śniejsze, niż brak dzieci!

- Dziękuję ci, ale może uczynimy ślub Panu, że jeśli nas wysłucha, poświęcamy Mu nasze dziecię: gdy ukończy ono 3 lata, będzie już należało do Niego.

Widzenie skończyło się na tym...

Zrozumiałam, że będzie to cykl poświęcony Maryi. Bardzo się z tego ucieszyłam i pewno podoba się to również NMP. Powiedziała mi nawet: „Pisz o Mnie, Moja córko, a pocieszę cię w twoich cierpieniach".

BÓG WYSŁUCHAŁ MODLITWY ZACNYCH MAŁŻONKÓW

Jezus mówi:

Moi Dziadkowie byli sprawiedliwi i dlatego posiadali mądrość Bożą. Anna z rodu Aarona była niewiastą mężną. A Joachim, potomek króla Dawida, starał się raczej o cnoty, niż o majątek. Anna posiadała wielką cnotę, godną stanąć przed tronem Boga. Pragnęła tylko jednego, by po­łączyć swe życie z mężem prawym. Brakowało im tylko do szczęścia potomstwa, któremu mogliby przekazać swą wzajemną miłość. Lecz gdy nareszcie spełniły się ich marzenia, otrzymali NMP, Matkę Moją. Pragnęli syna, a dana im została Matka Boża. Słowa Księgi Mądrości zdawały się być napisane dla nich: „Przez Nią zdobędę nieśmiertelność i zostawię wieczną pamięć potomnym" (Mdr 8, 13).

Lecz by to otrzymać, powinni byli posiadać cnoty prawdziwe: cnotę wiary, miłości, nadziei i czystości.

Czystość małżonków! Mogą ją mieć, bo nie trzeba być koniecznie dziewicą, by być czystym. Aniołowie strzegą czystości małżeństwa, a od nich pochodzą dobrzy potomkowie, dla których normą życia jest świętość rodziców. Ale gdzie są teraz tacy rodzice? Teraz nie chcą mieć dzieci, ale nie chcą również zachować czystości. Toteż mówią, że teraz miłość i łoże jest sprofanowane.

24 sierpnia 1944 r.:

Widzę znowu dom Joachima i Anny. Anna tka coś białego i śpiewa radośnie, powtarzając już po raz czwarty tę samą strofkę. Wchodzi Jo­achim i pyta o powód radości. Wtedy Anna wstaje i wyciągając ku niemu ręce woła, te jest już matką! Wie już o tym na pewno? Opowiedziała mu teraz, że gdy tak modliła się ostatniego dnia w świątyni, jakiś głos powie­dział jej: „O coś prosiła, to otrzymasz"! Czuję już teraz wyraźnie, jak bije we mnie małe serduszko, jak u ptaszka, trzymanego w ręku. Dziecię nasze nie obrazi na pewno Pana, bo zostało Mu ofiarowane, zanim się narodziło. Nacieszmy się Dziecięciem przez 3 lata, a potem oddamy Je Panu. Dla chwały Bożej ofiarujemy się razem z nim!...

Więcej już nic nie widziałam, ani nie słyszałam.

BĘDĄC BEZ ZMAZY, MYŚLAŁA ZAWSZE O BOGU

Jezus mówił:

Ten, który widział zbliżający się swój kres odkupienia: Ja, Chrystus, wnuk Anny, około 50 lat potem, Słowem Moim działałem cuda, lecząc wszelkie nędze ziemi. Tymczasem, przemówiłem tamte słowa w świątyni do Tej, która miała stać się nową i prawdziwą Świątynią zawierającą pewność Nieba dla całej ziemi i to na wieki wieków - aż do końca świata. To Moje Słowo uczyniło płodną tę, która była dotąd niepłodną i dała Mi Matkę, która miała świętych rodziców. Wzrastała tam nie tylko ciągle w świętości, nie tylko miała ciało niepokalane, ale miała, jedyna wśród stworzeń, niepokalanego ducha.

Pomyśl, jakie musiało być piękno tej duszy, którą Bóg wybrał, zanim nastał czas, która stanowiła rozkosz Trójcy Świętej, którą Trójca chciała ozdobić Swoimi darami, by Ją wziąć dla Siebie. O cała Święta, którą Bóg stworzył dla Siebie i dla zbawienia ludzi! Nosiłaś Zbawiciela i byłaś pierwsza przez Niego zbawiona. Żywy Raju, Swoim uśmiechem zaczęłaś uświęcać ziemię. Duszo stworzona, by być duszą Matki Boga! Gdy Bóg zstąpił ożywić Twe ciało, uczynił to zupełnie inaczej, niż u innych, bo zstąpił tak potężnie ze Swym ogniem, że dusza Twa nie była zmazana winą i zamknęła się czysta w świętym łonie.

Ziemia miała już, nie wiedząc o tym, swój kwiat, który zakwitł na wieki. Matka Moja zaczęła miłować od chwili Swego poczęcia. Maryja uśmiechnęła się najpierw do Boga, potem do świata. Maryja, będąc bez zmazy, myślała zawsze o Bogu, o Jego bliskości, Jego miłości, jasności, mądrości.

Potem podam ci kontemplację głębokości dziewictwa u Maryi. Pomyśl, co by to było, gdyby Adam i Ewa będąc niewinnymi, rodzili niewinne dzieci, tak jak Bóg tego chciał. Byliby to jakby „nadludzie", gdy teraz zbliżają się tylko do „super-szatana". Gdybyście umieli, nie ulegając wpływowi szatana, postępować godnie i pozostawić Bogu kie­rownictwo swym życiem, nie pragnąc niczego, ponad Niego, Bóg by dał wam synów, którzy by zatriumfowali nad szatanem, zwycięstwo nad nim byłoby wyprzedzone na tyle wieków, a z nim usunięte byłoby tyle zła.

NARODZINY NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Widzę, jak Anna wraca z ogrodu. Opiera się na ręce zapewne krewnej, bo jest do niej podobna. Jest zmęczona i zdaje się, że ma astmę, podobnie do mnie. Chociaż ogród jest cienisty, jednak powietrze jest duszne pod niebieskim, rozpalonym słońcem. Musi tam panować susza, bo ziemia wy­schła na biały prawie piasek tam, gdzie nie była podlewana w ogrodzie.

Joachim pracuje bardzo pilnie w ogrodzie, mimo swego wieku i ma 2 pomocników. Lecz ujrzał Annę i idzie z nią razem do domu. Tymczasem nadeszła gwałtowna burza, tak jakby szatan rzucał się czegoś w piekle, bo chmury były takie czarne.

Niewiasty, biegnące po wodę do kuchni, oznajmiły szczęśliwemu ojcu, że dziecię urodziło się pomyślnie i wszystko jest dobrze. Nagle rzecz niewidziana: olbrzymia tęcza pokryła niebo, a choć słońce jeszcze nie zaszło zupełnie, na niebie rozbłysła śliczna gwiazda, jakby zwiastu­jąc coś na ziemi...

To mała Maryja ukazała się na ziemi: na różowej buzi błyszczą niebieskie oczęta, a główkę pokrywają włoski koloru jasnego miodu. Maluchne nóżki, jak dadzą potem radę, by wejść na Kalwarię i stać pod Krzyżem?...

Teraz uradowany ojciec stara się złożyć swój pierwszy pocałunek na Sercu Dzieciny, nie wiedząc o tym, że jest to jedyne Serce Niepokalane na ziemi, na które czekała tak długo! Widać od razu, że jest we wszystkim podobna do Joachima, podczas gdy potem wnuk będzie miał dostojną postawę babki Anny i jej wysoki wzrost. Nazywać się będzie Maryja - mówią. Należy do Boga zanim przyszła na świat, a u rodziców będzie tylko przez 3 zbyt krótkie lata...

 

Widzenie zakończyło się snem Anny i jej córki.