SZKOŁA PRZETRWANIA

 

Źródło: http://piotrp50.republika.pl/

 

 

Okupacja niemiecka w Biłce Szlacheckiej

 

Atak niemiecki na ZSRR nastąpił 22 czerwca 1941. Piotr Jary wspomina: Wybrałem się do Lwowa. Miasto okupowali jeszcze Rosjanie i nikogo nie wpuszczali do miasta. Komunikacja nie kursowała. Nad miastem przelatywały niemieckie samoloty ale nie bombardowały. Strzelali tylko z karabinów maszynowych. Rosyjska artyleria przeciw lotnicza milczała. Rozpoczynała ostrzał gdy samoloty niemieckie się oddalały. Widział Żydów kryjących się po domach, którzy płakali. Wracał ze Lwowa pieszo, okrężną drogą przez ogródki działkowe. Po drodze spotkał dwóch Ukraińcow, którzy zagadnęli go o lecące samoloty, oznakowane czarnymi swastykami. Jeden z nich skomentował po ukraińsku "Mówiłem, że wujek idzie".

 

Niemcy po raz pierwszy pojawili się w Biłce Szlacheckiej 1 lipca 1941 r. Pierwsze wrażenie jakie wywarli Niemcy na Biłczanach było inne niż w przypadku Rosjan. Jak szli na wschód, to pany byli.

 

Z daleka pachniali perfumami. Dzieciom cukierki rzucali, robili zdjęcia. Byli porządniej ubrani niż rosyjscy żołnierze, jechali motorami. Wszystko mieli swoje mydło, swoje ręczniki, swoje jedzenie. To nie była dziadownia jak ruskie. Wkrótce jednak okupacja niemiecka dała się mocno we znaki mieszkań com  Biłki  Szlacheckiej.  Do głosu doszli Ukraińcy. Ogłoszono, wprawdzie na krótko, niepodległą Ukrainę. W Biłce Szlacheckiej odbywały się zebrania organizowane przez okolicznych ukraińskich księży i nauczycieli. Głosili ono, że Ukraińcy są sprzymierzeńcami Niemców a Polacy narodem podbitym i muszą być inaczej traktowani od Ukraińców. Usiłowano wmawiać Biłczanom, że są spolszczonymi Ukraińcami. Zawołanie "Sława Ukrainie- bohaterom sława" stało się oficjalnym pozdrowieniem ukraińskim. Gminne władze zostały obsadzone przez Ukraińców. Do utworzenia państwa ukraińskiego przygotowała się OUN "Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów" na wypadek konfliktu zbrojnego ZSRR a Niemcami.

 

21 czerwca 1941 r w Rzeszowie powstał Ukraiński Komitet Narodowy, którego zadaniem było utworzenie rządu. W dniu 30 czerwca 1941 r. weszły do Lwowa wojska niemieckie, a wraz z nimi batalion "Nachtigal" i działacze OUN. Tego samego dnia proklamowano niepodległość Ukrainy. Rozpowszechniono odezwę do narodu ukraińskiego, w której zawarto informację "Narodzie –wiedz! Moskawa, Polacy, Madziarzy i Żydostwo -to twoi wrogowie. Niszcz ich."

 

Po około miesięcznym panowaniu ukraińskim rządy objęli Niemcy. Niemcy przywrócili podział administracyjny sprzed okupacji radzieckiej. Unieważnili rozdawnictwo dóbr przeprowadzone przez Rosjan. Administracja spoczywała w rękach ukraińskich. W budynku klasztornym siedzibę miała ukraińska policja. Policjanci bardzo źle traktowali Polaków. Nierzadko się zdarzało, że bili ludzi bez powodu. Na ludność polską nałożono bardzo wysokie kontygenty w postaci zboża, mleka, mięsa. Administracja ukraińska nierównomiernie rozkładała ciężary na mieszkańców gminy, faworyzując mocno swoich a z Polaków ściągano kontyngent z całą bez względnością.

 

Daniny dla Niemców ściągano z całą bezwzględnością, wyznaczano gospodarzowi ile musi dać zboża, mięsa i mleka. A czy będzie on miał czym obsiać pole to ich nie obchodziło. Jednego razu, kiedy każdy już oddał co miał oddać, chodzili i wyznaczali każdemu ile jeszcze ma dać. Ludzie mówili "nie mamy" no to chodzili po domach po komorach. Przyszedł do nas Niemiec, a my mieliśmy jeszcze trochę zboża, ale schowane w piwnicy. Nie znalazł, ale napisał, że mamy jeszcze dać 50 kg zboża. Kto nie dał to trafiał do lagru, ten lagier był przeznaczony do pracy na torach. Do obozu został zabrany także mój dziadek Tomasz Paczosa. Trafił tam także Franciszek Fiałkowski gdzie pracował przy budowie linii kolejowej. Przesiedział kilka tygodni w obozie niemieckim w Winnikach za zboże. Pracował 4-5 dni w piaskowni przy budowie drogi. Kończyła się zmiana, w piaskowni osunął się piasek zasypało 5 osób. Niemcy nie szukali ludzi, zostawili ich w piasku. Ojciec schronił się we wnęce i uciekł do domu. Później przyszło pismo od Niemców, że zmarł w obozie koncentracyjnym {Michał Fiałkowski}

 

W tym czasie Niemcy zabronili mleć na żarnach. Kiedyś przyszedł Niemiec, gdy właśnie mełłam. Zabronił. Żarna zaplombował. Za kilka dni odplombowałam żarna, namełłam mąki, napiekłam dzieciom chleba. Nie patrzyłam co będzie { Paulina Gruszka } Jak do nas przyszli, mama była sama { ojciec już nie żył }. Wcześniej my łóżka rozścielili zboża w workach nakładli, pierzyną zaścielili ładnie. A na strych to my postawili starą drabinę, tu jeden szczebel, to tam. No i jak Niemiec chciał liźć na strych, ­bo tam też było schowane trochę zboża –zobaczył drabinę, machnął ręką i poszedł. A w domu stało trochę pszenicy w worku. Mama siadła na tym worku i siedziała. Niemiec pyta gdzie jest chłop. Mama mówi, że umarł, ona sama z dziećmi, bieda. Popatrzył i poszedł. To nam nie zabrali, ale ludziom zabierali i jeszcze chłopy bicia dostali { Janina Grafowska}

 

Czasami udawało się biłczanom zgromadzić jakieś produkty i wybrać się – najczęściej pieszo - ­do Lwowa by je sprzedać. Podróż taka zawsze niosła ryzyko utraty posiadanych rzeczy. Zdarzało się niejednokrotnie, że ukraińska policja odbierała towar. Szczególnie trudny okazał się rok 1942, kiedy zapanował głód. Ks. Urban pisze, że odczuwano dotkliwie skutki wydarzeń, które miały miejsce w roku poprzednim. Wtedy to ludność, zmuszana przez Rosjan do robót przy fortyfikacjach, nie miała możliwości należytego obsiania pól, a także rozdzielone między biedaków ziemie dworskie leżały odłogiem bądź były źle uprawiane. Niemcy z kolei ściągali wysokie kontygenty nie zważając na trudną sytuację.

 

W 1941 r. Niemcy wszystko nam pozabierali, głodu takiego narobili ! My chowali zboże, w stajni pod końskie nogi my zakopywali. Kto co schował to jeszcze miał, a kto nie schował to wszystko Niemcy zabrali ,tak że ludzie puchli z głodu { Maria Kubów }. Wesoły miał dziewięcioro dzieci. Nieraz namęłłam na żarnach trochę zboża i zanosiłam im. Na wiosnę, jak zboże wyrosło i już było pełne ziarna, ludzie sierpami żęli, choć nie było dojrzałe i placki robili. Gotowaliśmy kartofle z kwaśnym mlekiem, kluski skubane na mleku. Robiliśmy prażuchę -mełło się zboże, mąkę się prażyło na blasze i zalewało w garnku kipiącą wodą. Gotowaliśmy tego cały baniak. Przed południem przychodził wujek Wesoły i jego córka siadali na schodkach przed domem i czekali na jedzenie -­ jak mogłam im nie dać {Zofia Sebastian }. Wszędzie lebioda rosła, ludzie tym się żywili. Pewnego razu przyszli Niemcy. Jeden z trupią czaszką na czapce, z bronią w ręku. Wszędzie chodził, szukał szpigał gnój. Matka musiała iść przodem, a on za matką. Kazał otworzyć stajnię, a ja się tam zamknęłam. Niemiec zarepetował karabin i mówi, że będzie strzelał. Mama mówi " Otwórz bo nas zabije". Otworzyłam. Wszystko oglądał. Zobaczył zboże. Napisał kartkę żeby zboże odwieźć. { Wiesława Kubiczek } W czasie głodu biłczanie wyruszyli na Wołyń, który objęty był tzw. Komisariatem Rzeszy Ukraina, aby kupić lub zamienić towar na chleb Michał Basztabin wspomina - ­siostra kiedyś pojechała za chlebem. Poszedłem do Barszczowic do pociągu, a tu kobiety wysiadły i płaczą. Pytam siostrę, czemu płacze. Mówi, że w lesie pociąg zatrzymali i wszystko wszystkim zabrali, jej też wszystko zabrali, zostawili tylko jeden chleb. Mówię jej, że chociaż to dobrze.

 

Na Wołyń wiele razy wyruszała Maria Welcman. Zamieniała towar, np: nici, tytoń i sacharynę na produkty żywnościowe: pszenicę, mąkę, kaszę, jajka.

 

 

[]

 

Po tegorocznej powodzi 2010 roku i innych kataklizmach, może ludzie przestaną palić zbożem.

Zbożem można napalić w piecu, ale węglem się nie najecie.

 

Krzysztof z Łodzi, www.apokalipsa.info.pl