Marta Robin (1902-1981) jest jedną z największych mistyczek, stygmatyczek XX wieku. W każdy piątek przeżywała dramat męki i śmierci Chrystusa, na jej ciele pojawiały się krwawiące stygmaty ran Zbawiciela.

 

To, co najbardziej wszystkich dziwi, a szczególnie ludzi świata nauki, to stwierdzenie faktu, że Marta, od momen­tu całkowitego paraliżu jej ciała w 1929 r. aż do swojej śmierci w lutym 1981 r., a więc przeszło 50 lat, absolutnie nic nie jadła, nic nie piła i w ogóle nie spała, a pomimo tego jej organizm normalnie funkcjonował. Jedynym jej pokarmem była Komunia św. Chrystus pragnął przez ten nadzwyczajny znak, jakim był ten permanentny Eucharystyczny cud, uka­zać wszystkim ludziom, jak potężną moc ma Komunia Święta, jeżeli jest przyjmowana z głęboką wiarą.

 

Poprzez przykład Marty Robin, Bóg przypomina nam, że prawdziwe życie otrzymujemy tylko wtedy, gdy przyj­mujemy Ciało i Krew Chrystusa w Eu­charystii. Przez ten spektakularny cud Jezus pragnie doprowadzić nas wszyst­kich do żarliwej wiary w Eucharystię, i do świadomości, że Komunia św. to On sam, w swoim zmartwychwstałym i uwielbionym człowieczeństwie. On się daje cały, aby dzielić się z nami pełnią życia: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w so­bie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym(J 6, 5354).

 

Więcej w artykule z dwumiesięcznika Miłujcie się: 02/2005  (PDF 1,4 MB) ŚCIĄGNIJ